Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 182 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Blog bierze udział w konkursie na BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Zdjęcia w galeriach.


Ciężki rok dla dziewczyn

wtorek, 02 maja 2017 23:04

Ciężki rok dla dziewczyn

   Podały media informację o kradzieży pszczół, a także o całkowitym wyginięciu rodzin pszczelich w wielu regionach Polski. Zmartwiony pszczelarz skarży się przed kamerą, że nie dość, iż mu skradziono pszczoły, to w dodatku, na skutek niekorzystnych warunków pogodowych , pszczoły są osłabione i mogą jeszcze wyginąć. 

DSC_0485.jpg

Ta fotka z mojej pracy w pasiece w ub. roku, ukazuje pszczoły  młodej rodzinki na ramce. U góry ramki widać komórki z zasklepionym miodem. 

     Pogoda rzeczywiście nas nie rozpieszcza i obawy pszczelarza są uzasadnione, aczkolwiek, już nie takie zawirowania pogodowe mieliśmy w historii pszczelarstwa i jakoś potrafiły nam się nasze rodziny pszczele rozwinąć , rozmnożyć, dając nam słodkie owoce swojego trudu.

    Gorzej jest z kradzieżą. W wiekach średnich złodziej barci  skracany był o głowę. Dzisiaj staje się kradzież rodzin pszczelich coraz częstszym zjawiskiem. Nie czynią tego prawdziwi pszczelarze, tylko tzw. "trzymacze pszczół", którzy tanim kosztem chcą na  nich  zarobić, a wcale nie dbają o ich zdrowie, właściwą kondycję, zabezpieczenie na zimę, etc.

   Tej zimy bardzo dużo rodzin pszczelich padło, na co złożyło się sporo czynników pogodowych, ale też wiele zależnych  od właścicieli pasiek , leczenia pszczół w sezonie i w jesieni, przed  ich zazimowaniem. To są właśnie przyczyny kradzieży. 

DSC_0045.jpg

    Już przekwitają wiśnie i śliwy, szczęśliwie ocalały od kilkustopniowego nocnego mrozu; kwitną grusze, rozchylają pąki kwiatowe jabłonie, a moje dziewczyny uwijają się jak w ukropie. Ostatnie tygodnie chłodów były dla nich wyzwaniem, bowiem musiały przynieść nektar  i wodę dla swoich najmłodszych siostrzyczek, narażając często swoje życie, gdyż temperatura na zewnątrz wynosiła poniżej 10 stopni. Biedne zamierały na kwiatku albo przy wodopoju. Tu spotkałem się z przykładem solidarności w rodzinie pszczelej.

   Przyszedłem do pasieki. Pszczoły pojedynczo wylatywały, szukając nektaru i wody. Na mokrej  desce przy beczce z wodą oraz na mchu kilka znieruchomiałych robotnic świadczyło, że już nigdy do ula nie wrócą. Zebrałem je do garści zacząłem chuchać patrząc , jak  powoli budziły ze stanu hibernacji do życia - najpierw czułki, potem nóżki, odwłok, aż wreszcie skrzydełka poszły w ruch. Jeszcze słabe, ale już żywe. To cudowne, że udało się je reanimować. Zaniosłem je do najbliższego ula, położyłem na deseczce wylotka . Kilka weszło do środka, ale jedna jeszcze była niemrawa, zdawała się nie dostrzegać zbawczego otworu, z którego biło ciepło pszczelej rodziny. Kiedy schyliłem się po patyczek, by ją pchnąć do środka, nagle wyległa z oczka gromadka pszczół, które swoimi żuwaczkami zaczęły ciągnąć ową nieboraczkę za nóżki, za skrzydełka do środka.

    Byłem zaskoczony i jednocześnie podbudowany, tą sytuacja, bowiem obca pszczoła (np. błądząca albo w wypadku nagłej burzy) musi się specjalnymi znakami "wprosić" do ula, by strażniczki ją wpuściły .W każdym innym wypadku traktowana jest wrogo jako potencjalny rabuś i najczęściej kończy martwa  jako pokarm dla mrówek w trawie pod ulem. W tym wypadku siostry, nie bacząc  na jej przynależność, rasę, potraktowały ją z wielką miłością i solidarnością, chroniąc przed niechybną śmiercią.

   W tym właśnie  momencie pomyślałem sobie o naszym dylemacie narodowym: przyjąć, czy nie przyjąć  "obcych"?

 


Podziel się
oceń
12
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

I znowu wiosna, dziewczyny!

środa, 22 marca 2017 0:21

znowu wiosna, dziewczyny!

 Zbieraczka pyłku i nektaru.jpeg

 

    Już przebiśniegi, czy też śnieżyczki zakwitły, krokusy barwią różnokolorowo zieleniejącą trawę, pchają się ku słońcu żonkile i tulipany, a nad nimi uwijają się moje dziewczyny. I jest coraz weselej, bo to i kosy , a także inne ptaszęta   nawzajem się nawołują ,by spełnić to, co wiosną w przyrodzie spełnia się zazwyczaj. 

     Od dłuższego czasu spędzałem wolne chwile na działce pod miastem, przygotowując swoją pasiekę do tego, co już stało się faktem. Wiosna wkroczyła  zdecydowanie.

    Pszczoły, które nie przespały ani jednego dnia zimowego, ani jednej nocy, nawet w największe mrozy, już w połowie lutego, gdy temperatura podniosła się  o kilka kresek, zaczęły wylatywać pojedynczo, szukając wody, bowiem królowa-matka zaczęła spełniać swą powinność, dając początek nowemu pokoleniu,które trzeba było nakarmić. Pozostałe pszczoły, podnosząc temperaturę w ulu, starały się ogrzać swoje, rozwijające się w komórkach plastra, młodsze siostrzyczki, bowiem to one właśnie zastąpią je w wygrzewaniu i wychowywaniu kolejnych robotnic, które staną się sprawczyniami pierwszych słodkości płynących z ula.

   Był taki ciepły,  słoneczny dzień lutowy, kiedy moje dziewczyny wyległy ze swoich uli, radośnie obwieszczając swemu pszczelarzowi, że już nadszedł  czas pierwszego, pobieżnego przeglądu i pierwszych pasiecznych czynności. To był masowy oblot, polegający na tym, że pszczoły na zewnątrz,   poza ulem opróżniały przeładowane zimowym pokarmem jelito. Obserwowałem je, z radością wsłuchując się w ich  rojowe brzęczenie, w którym zdawało się słyszeć pochwalną pieśń na cześć Stwórcy i słońca.

  A potem , korzystając z rozluźnienia kłębu pszczelego, wyręczyłem je, czyszcząc dennice, czyli dna uli. Tu dopiero oceniłem, po tak zwanym osypie, jak przezimowały moje dziewczyny. Osyp, to martwe, najstarsze spracowane jesienią   pszczoły i te, które zbyt długo  tworzyły zewnętrzną warstwę pszczelego kłębu i po prostu, zmarły z zimna. To ich ofiara  życia, by pozostałe siostrzyczki mogły przeżyć jeszcze kilka tygodni zimy, a potem przedwiośnie i wychować młode pokolenie, zanim same odejdą do niebiańskich pasiek. 

    Przegląd dał mi obraz kondycji moich rodzin pszczelich. Smutek ogarnął mnie , gdy w jednym osypie znalazłem martwą matkę (tę osieroconą rodzinę trzy tygodnie później przyłączyłem do innej), a jeszcze większy żal poczułem, gdy zastałem w innym ulu ciszę. Były pszczoły w kłębie, między ramkami z pokarmem, ale martwe i ...czarne, z wilgoci. To tak zwane zaperzenie, czyli śmierć pszczół z powodu zbyt wysokiej temperatury powodującej, przy braku wentylacji  zbyt duża wilgotność w ulu i ..uduszenie się pszczół - coś podobnego, jak w naszych mieszkaniach zaczadzenie.           Szukałem przyczyny. Moja wina, to pozostawienie podczas jesiennego przeglądu zbyt małego otworu w powałce ( w przykryciu  gniazda pszczelego) , który pszczoły dodatkowo same zakleiły propolisem, chcąc uniknąć przeciągu. Zakleiły, bo w tej okolicy zawiązały kłąb. Gdybym zrobił odpływ zużytego powietrza po przeciwległej stronie , to by im nie przeszkadzało i cyrkulacja byłaby właściwa. Ale kto to  przewidzi? Druga przyczyna , to dzięcioł, który zaczął wykuwać dziurkę w ściance  ula. Kuł, kuł, pszczoły denerwowały się, zużywając tym samym więcej pokarmu, i zwiększając temperaturę w ulu, co z kolei wpłynęło na jakość powietrza i ... stało się to, co się stało. Dla mnie to nauczka . Szkoda, że kosztem dobrej rodziny. Pozostało mi więc  18 rodzin, które są w dobrej i bardzo dobrej kondycji.

    

 


Podziel się
oceń
8
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Czy jest tam kto????

sobota, 02 kwietnia 2016 23:41

 Czy jest tam kto????

https://youtu.be/Jt9viky3QCA

 

   Kosmos jest przestrzenią niemierzalną, a nasza Ziemia, która wydaje się nam być pępkiem świata, jest w nim  zaledwie mikronowej wielkości pyłkiem. A jednak Bóg nam poświęcił całą swoja uwagę. Czy tylko nam? To pytanie nurtowało badaczy nieba  dawniej i nurtuje  również dziś.

   Gdy byłem małym chłopcem, nie było jeszcze telewizji, a radio - na akumulator, ze słuchawkami,  jedno na wsi , czyli  u mojego ojca, który był kierownikiem szkoły - wydawało przeróżne piski,  bulczenia, świergoty, w które lubiłem się wsłuchiwać i puszczać wodze bujnej wyobraźni. Już ojciec mi wyjaśnił, że to fale radiowe, wysyłane z nadajnika , przenikają przestrzeń kosmiczną i tu są odbierane.

  Ponieważ nie było telewizji,   zaś prasa  jednorodna i w ograniczonym nakładzie, więc w długie zimowe wieczory  co światlejsi gospodarze zbierali się u kierownika szkoły, czyli mojego ojca i prowadzili dysputy na tematy polityczne  a także o miejscowych zwyczajach, o przeszłości - tej niedawnej i zamierzchłej.  Ojciec dzielił się wiadomościami z radia i prasy, niebaczny na nasze młode uszy, a także na uszy kogoś, kto miał  za zadanie te informacje przekazywać dalej. Nic dziwnego, że co jakiś czas ojciec późnym wieczorem był proszony przez tajemniczych panów  do samochodu i wracał  rano mocno zdenerwowany. Ale nie to jest tutaj ważne... Takie to były czasy.

   Mieszkaliśmy przy cmentarzu z czasów niedawnej wojny, więc w trakcie tych pogaduszek  nie obeszło się   bez relacji "naocznych świadków " z ich  spotkań z duchami. Dla mojego ojca była to doskonała okazja , by  podzielić się ze słuchaczami wyczytanymi w książkach (tato był rozmiłowany w powieściach Stanisława Lema) i  w prasie  wiadomościami na temat Kosmosu. Oczywiście, nie zabrakło tu  "nowinek " o "latających talerzach", później zwanych "spodkami", a jeszcze później UFO, co na moją wyobraźnie działało w sposób szczególny.

    Ojciec robił wycinki z PAX-owskiego "Słowa Powszechnego" o wszelkich obserwacjach "latających talerzy" , gromadził je  w teczce, a ja potem , gdy już opanowałem naukę czytania, zagłębiałem się w tę arcyciekawą lekturę. Później przyszedł czas na lekturę  Zenona Kosidowskiego "Gdy słońce było bogiem",  a gdy już stałem się młodzieńcem, zacząłem miewać dziwne sny, które pamiętam do dziś. 


Podziel się
oceń
8
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

Dziś, z okazji Święta Niepodległości

środa, 11 listopada 2015 0:50

 Dziś, z okazji Święta Niepodległości  

Czym jest  PATRIOTYZM? Pytanie to pojawia się ostatnio często. Odpowiadają na nie dzieci, młodzież  i dorośli. Ile osób, tyle odpowiedzi. Ja też mam swoją definicję opartą na  mocnych podstawach, ale ... czy zadowoliłaby wszystkich? Dlatego jej nie formułuję. Przytoczony  poniżej wiersz Jana Kasprowicza wyjaśnia chyba , dlaczego. Jest ponadczasowy. 

 Znalezione obrazy dla zapytania Polska flaga Rzadko na moich wargach

Rzadko na moich wargach - 
Niech dziś to warga ma wyzna - 
Jawi się krwią przepojony, 
Najdroższy wyraz: Ojczyzna. 

Widziałem, jak się na rynkach 
Gromadzą kupczykowie, 
Licytujący się wzajem, 
Kto Ją najgłośniej wypowie. 

Widziałem, jak między ludźmi 
Ten się urządza najtaniej, 
Jak poklask zdobywa i rentę, 
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej. 

Widziałem, jak do Jej kolan - 
Wstręt dotąd serce me czuje - 
Z pokłonem się cisną i radą 
Najpospolitsi szuje. 

Widziałem rozliczne tłumy 
Z pustą, leniwą duszą, 
Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej 
Resztki sumienia głuszą. 

Sztandary i proporczyki, 
Przemowy i procesyje, 
Oto jest treść Majestatu, 
Który w niewielu żyje. 

Więc się nie dziwcie - ktoś może 
Choć milczkiem słuszność mi przyzna - 
Że na mych wargach tak rzadko 
Jawi się wyraz: Ojczyzna. 

Lecz brat mój najbliższy i siostra, 
W tak czarnych żałobach ninie, 
Ci widzą, że chowam tę świętość 
W najgłębszej serca głębinie. 

Ta siostra najbliższa i brat ten, 
Wybrani spomiędzy rzeszy, 
Ci znają drogi, którymi 
Moja Wybrana śpieszy. 

Krwawnikiem zarosłe ich brzegi, 
Łopianem i podbiałami: 
Śpieszę z Nią razem, topole 
Ślą swe westchnienia za nami. 

Przystajem na cichych mogiłach, 
Słuchamy, azali z ich wnętrza 
Jaki się głos nie odezwie, 
Jakaś nadzieja najświętsza. 

Zboża się złocą dojrzało, 
A tam już widzimy żniwiarzy, 
Ta dłoń swą na czoło mi kładzie 
I razem o sprzętach marzy. 

A potem, podniósłszy głowę 
Do dalszej wstając podróży, 
Woła: "Miej radość w duszy, 
Bo tylko radość nie nuży. 

Podporą ci będzie i brzaskiem 
Ta ziemia tak bujna, tak żyzna, 
Nią ci Ja jestem na zawsze 
Twa ukochana Ojczyzna". 

Jakiś złośliwy złoczyńca 
Pszeniczne podpala stogi, 
U bram się wije niebieskich 
W rozpaczy człowiek ubogi. 

Jakaś mordercza zaraza 
Z głodem zawiera przymierze, 
Na przepełnionych cmentarzach 
Krzyże się wznoszą świeże. 

Jakoweś głuche tętenty 
Wskroś przeszywają powietrze, 
Kłębią się gęste chmurzyska, 
Czyjaż to ręka je zetrze? 

Jakaś olbrzymia rzeka 
Wezbrała krwią i rozlewa 
W krąg purpurowe swe nurty, 
Zabiera domy i drzewa. 

Jakoweś idą pomruki - 
Drży niepoznana puszcza, 
Dęby się groźne ozwały, 
Cóż to za moc je poduszcza? 

A nad tą dolą - niedolą 
Poranna nieci się zorza, 
Na pieśń mą, Ojczyzny pełną 
Spływa promienność jej Boża. 

W mej pieśni, bogatej czy biednej - 
Przyzna mi ktoś lub nie przyzna - 
Żyje, tak rzadka na wargach, 
Moja najdroższa Ojczyzna. 

 

Podziel się
oceń
10
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

Życie... i co dalej?

poniedziałek, 05 stycznia 2015 23:35

Życie... i co dalej?

   Komputer często mi się zawiesza, przez co mam problem z systematyczną pracą przy nim. Oczekiwanie, aż coś znowu samo "zaskoczy", kosztuje mnie dużo nerwów i czasu, którego mam coraz mniej, stąd też moja dłuższa nieobecność  w KB, czyli w Klubie Blogerów. Akuratnie stało się to w okresie przed - i poświątecznym, więc nie zdążyłem podziękować za życzenia  ani sam wszystkim pożyczyć ... teraz już tylko wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2015, a przede  wszystkim dużo zdrowia.

  Tak sobie pomyślałem: człowiek z upływem lat mniej jest wydolny, to dlaczego sztuczna inteligencja, komputer  nie może na to samo cierpieć? Mój ma już 6 lat, zatem w świecie nowoczesnej, stale rozwijającej się technologii jest już staruszkiem i ma prawo odmawiać posłuszeństwa. Kiedy stanie mu jego "serducho", poddany zostanie utylizacji i pamięć o nim zginie.

   Tak sobie pomyślałem o moim  staruszku-komputerze i zaraz głos wewnętrzny spytał : "A co z tobą, gdy tobie stanie serducho? Wszak prowadzisz dość ryzykowny tryb życia, trudniej  ci się schylać  po świętach, ostatnie badanie cholesterolu wykazało znacznie przekroczoną normę... I co? Nie boisz się utylizacji? "

   Dalsze moje rozmyślania nie dotyczyły zatem  spraw przyziemnych, nabrały charakteru eschatologicznego, zwłaszcza, że wpadła mi do ręki książeczka "Niebo istnieje naprawdę", którą przeczytałem podczas jednej bezsennej nocy.

Od lewej: Akiane, Colton, Książę Pokoju

     A potem wyruszyłem na poszukiwania w internecie mimo niedomagań komputera. Poznałem małego Coltona Burpo, którego przeżycia zostały tu opisane przez jego ojca, pastora Tedy Burpo. Poznałem inne historie - historie podobnych osób, które otrzymały dar  doświadczenia na chwilę prawdziwego szczęścia, bycia ...w niebie. Zafascynowała mnie historia młodej malarki Akiane Kramarik i jej niezwykłe dzieła. Przypomniałem sobie wcześniejsze lektury na temat życia po życiu - świadectwa osób, które wróciły z Tamtej strony życia. Przypomniałem sobie wszystkie zasłyszane opowieści, a także doświadczenia mistyczne świętych. I przypomniałem sobie niektóre sny, w których "odwiedzali " mnie moi najbliżsi, cieszący się już drugim  życiem bardzo blisko Pana. 

 

 

"Książę Pokoju" - portret  namalowany przez Akiane  Kramarik , w którym Colton rozpoznał widzianego przez siebie Jezusa

Polecam : www.heavenisforreal.net


Podziel się
oceń
16
0

komentarze (50) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Nowy blooczek pod wpisami Blog bierze udział w konkursie BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

niedziela, 25 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  93 148  

Słownik internetowy

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymian...

więcej...

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymiany poglądów, tudzież doświadczeń w prezentowanych tematach. Mam już bagaż doświadczeń zyciowych, a jako świeżo emerytowany nauczyciel między pięćdiesiątką a sześćdziesiątką,czuję sie jeszcze potrzebny. Jestem już dziadkiem, choć na takiego nie wyglądam.Zajmuję się pszczelarzeniem , malowaniem , teatrem, pisaniem oraz działką.Parałem się też pracą samorządową, ale obecnie wyborcy zaproponowali mi czteroletni wypoczynek, dlatego też mam czas dla wszystkich, którym moje towarzystwo będzie miłe.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 93148
Wpisy
  • liczba: 261
  • komentarze: 3447
Galerie
  • liczba zdjęć: 5
  • komentarze: 25
Punkty konkursowe: 600
Bloog istnieje od: 3851 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl