Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 157 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Blog bierze udział w konkursie na BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Zdjęcia w galeriach.


Moje pszczoły

niedziela, 26 października 2008 23:41
Ostatni tydzień w pasiece
Łapię ostatnie dnie słonecznej jesieni, by ostatecznie zamknąć sezon pszczelarski w mojej pasiece. Podczas ostatniego przeglądu zauważyłem , że w jednej rodzinie pokarm na zimę zajmuje ledwie cztery ramki. A przecież karmiłem jednakowo wszystkie rodziny pszczele, które mają po osiem ramek pełnych  i po dwie  w połowie zalane pokarmem.
 Doprawdy, pszczoły zaskakują mnie kazdego roku czymś nowym. A przecież, przeczytałem na ich temat prawie wszystko, pracuję przy nich od najmłodszych lat, doszkalałem się  i ... masz babo placek  - znowu jakaś nowa sytuacja .
 Po dłuższej analizie domyśliłem się przyczyny.  Otóż, rodzina ta stworzona została z odkładu, do którego poddałem nieunasiennioną matkę ze Stróżów. Matka dość późno zabrała sie do czerwienia i praktycznie, kiedy zacząłem karmienie na zimę, pszczoły cały pdawany pokarm przeznaczały na wychów młodego czerwiu. Ten ruch  pszczół wokół wylotka,  przypominajacy momentami rabunek, to był powrót  młodzieży z pierwszego oblotu. Rodzina bardzo szybko doszła przed zazimowaniem do siły, bowiem podawany pokarm  oznaczał dla matki pojawienie się pożytku, więc zaczęła intensywnie znosić jajeczka.
 Nie pozostało mi nic innego, jak jeszczeraz dać dwie podkarmiaczki i korzystając z ciepłego dnia, podać im za jednym razem cztery litry gotowego syropu glukozowo-sacharozowego.Nie mogłem już podawać im syropu z cukru, bowiem tym samym zmusiłbym pszczoły do wyeksploatowania się przy przerabianiu cukru, co z pewnościa odbiłoby się negatywnie na ich przezimowaniu. A tak, spokojnie w ciągu reszty dnia i nocy przeniosły tylko ten syrop z podkarmiaczek do komórek plastra i na tym ich rola się skończyła.
 Kocham te stworzenia Boże miłością, jaka przynależna jest kobiecie. Żona żartuje, że jeżdżę do "kochanek". Jedni się gorszą, inni zaś , którzy  je znają , śmieją się , że to są najsłodsze i jednocześnie najbardziej "ostre" kochanki.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Był raz bal...

poniedziałek, 20 października 2008 15:53
Ufff!!! Warto było poszaleć.


       60-lecie Szkoły Plastycznej, a właściwie Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych, ogólnie zwanego "Plastykiem". Zrobiono mnie - jak już wczesniej wspominałem - szefem Komitetu Organizacyjnego. W związku z tym również , zaniedbywałem odwiedziny na blogach. Ale już jest pio wszystkim, dzisiaj tylko rozliczamy koszty.
       Pomijam opis uroczystości, nie będę też opisywał samego balu (każdy przeżył niejeden swój bal, zatem cóż go mogą obchodzić inne bale).Ot, podzielę się kilkoma refleksjami, jakie zrodziły się  w trakcie tych obchodów.
        Przede wszystkim - radość ze spotkania . Czesto było to pierwsze  spotkanie po kiklkudziesięciu latach. Wprawdzie już przy pomocy" Naszej- klasy" zwoływaliśmy sie wcześniej, ale tylko na wirtualne spotkania. Kiedy stanęliśmy naprzeciw siebie twarza w twarz, niejeden oddech został wstrzymany, niejedna łza się zakręciła w oczach. Odżyły wspomnienia i tęsknota za tym minionym czasem, gdy byliśmy młodzi i ... niektórzy piękni.
       Spotkanie w klasach - często kilka najbliższych roczników , bo z każdej klasy było po kilka osób. Wiekszość wychowawców i nauczycieli już spogląda na nas "z góry", więc ci, którzy jeszcze tkwią na tym ziemskim padole, dwoili sie i troili, by choć na chwile spotkać się z byłymi uczniami w pioszczególnych salach.
       Złożenie kwiatów i modlitwa w opactwie ss.benedyktynek na krypcie i przed pomnikiem Sługi Bożej , prof Anny Jenke - naszej wychowawczyni i polonistki. Tu szczególna zaduma, a prowadził grupę ks. Franciszek, który swoje kapłaństwo zawdzięcza prof.Annie.
       Msza św. jubileuszowa. Nie byłem na niej, gdyż mój dyrektor zarządził na tę sobote odrabianie  lekcji za sobotę listopadową ,więc musiałem urwać się na dwugodzinne spotkanie z klasą maturalną .
       Odsłonięcie "Ławeczki Kifera"- to uczniowie odwdzięczyli sie swojemu zmarłemu przed poprzednim jubileuszem dyrektorowi. Ile wzruszeń, ile wspólnych fotografii z siedzącym na Ławeczce brązowym Kiferem. Na chwilę zatrzymała się przed Ławeczką kawalkada ponad dwudziestu motocyklistów na swoich "stalowych rumakach" . Czy to przypadek, czy też ktoś specjalnie ich zamówił? Być może byli to goście Henia C. -  ucznia i przyjaciela Kifera, gospodarza  słynnej "Piranii".
       Piękna uroczystość centralna w MOK. Po wszystkich oficjalnych "ble ble ble" oficjeli , w tym  rodzimych posłów - naprawde piękny program  artystyczny urozmaicony archiwalnymi filmami kręconymi przez zamarłego pare tygodni temu naszego wychowawcę (poświęciłem mu jeden z niedawnych wpisów). W niektórych z tych filmów występowałem  również, w fabularyzowanych , komediowych scenkach.
      I wreszcie sam bal, którego otwarcie  przypadło w udziale mnie , jako szefowi Komitetu Organizacyjnego. Nie obeszło się bez przykrych niespodzianek, a to z powodu tych kolegów i koleżanek, którzy w ostatniej chwili zapragnęli w tym balu uczestniczyć. Dorośli ludzie, a zachowali się czesto ...("nieładnie" - to delikatne określenie). I tak , przygotowani na taką sytuację , w rezerwie mieliśmy jeszcze 20 "wejściówek "i tyleż samo porcji, jednakże okazało się ,  że wydano porcji znacznie wiecej, drugi raz tyle. Wdocznie restaurator dodatkowo się zabezpieczył.
   A potem było już szaleństwo do białego rana - przy świetnej orkestrze grajacej utwory z różnych okresów naszej młodości, przy dobrym, aczkolwiek umiarkowanym napitku i  w atmosferze naprawdę przyjacielskiej, gdzie zatarły się różnice pokoleń  a łączyła nas nasza stara "buda" i ... wspomnienia.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Miałem z Nim swoje prywatne spotkania

czwartek, 16 października 2008 23:45
Dzisiaj mija 30 rocznica wyboru Karola Wjtyły na następcę Św. Piotra.
    Miałem z Nim swoje"prywatne" spotkania i rozmowy .
 Jest mi szczególnie bliski - jak chyba każdemu Polakowi, każdej Polce.
 Zostawił testament , którego jednak, jako Polacy nie wypełniamy.
 Głosił piękną naukę o Chrystusie, o Bogu , o Duchu Świętym, o Maryji, o Miłości    Najwyższej i ... tej miłości ludzkiej, ale gdzieś nam przeleciała mimo uszu.
 Ale płakaliśmy, gdy Go wybrano, gdy nas odwiedzał, gdy do Niego strzelano, gdy cierpiał i gdy umierał. I płaczemy za każdym razem, gdy  oglądamy jakikolwiek film z Nim, o Nim, gdy słuchamy Jego głosu .
 Jacy jesteśmy po Jego odejściu do Domu Ojca, w przededniu ogłoszenia Go świętym?
 Czy my naprawde jesteśmy lepsi?
 Więc pytam jeszcze raz - i siebie, i wszystkich wokoło: jacy jesteśmy - my, rodacy Jana Pawła II, naród wybrany, naród skłócony, naród....?

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Dzień Nauczyciela - refleksja emeryta

wtorek, 14 października 2008 1:14
Dzień Komisji Edukacji Narodowej,

zwany dawniej Dniem Nauczyciela ,kojarzył mi się dotychczas z wielkim swiętem wszystkich pedagogów.
    Za moich dziecięcych lat, na wsi, gdzie moi rodzice byli nauczycielami, w tym dniu odbywała się uroczysta akademia z życzeniami i kwiatami  (zazwyczaj ogródkowymi, bo do miasta po goździki jechać było za daleko, 20 km furmanką)  a potem miało miejsce przyjęcie w świetlicy wiejskiej, przygotowywane przez Komitet Rodzicielski, zaś uczestniczyli w nim wszyscy mieszkańcy wsi, nie tylko nauczyciele.
   Gdy zaczynałem pracę nauczycielską w wiejskiej szkole , dzieciaki w to święto (jeszcze Dzień Nauczyciela) obdarowywały nas również kwiatami z przydomowych ogródków oraz wyjętymi  zza pazuch czekoladami - już trochę rozmiękłymi  i zniekształconymi,  gdyż od zakupu w sklepie, przez cały czas trwania akademii , do złożenia życzeń, ogrzewały je uczniowskie serca.Potem miało miejsce przyjęcie, ale już nie tak wielkie , jako że były to czasy "wczesnego Gierka" i  kryzys początku lat 70-tych już dał się odczuć na wsi.
   Kiedy pracowałem w szkole średniej, w mieście , na moich barkach spoczywał obowiązek przygotowywania z uczniami uroczystej akademii - początkowo jeszcze z okazji Dnia Nauczyciela, a gdy zaczął się okres reform szkolnych - z okazji  Dnia Komisji Edukacji Narodowej. Dwoiłem się i troiłem, aby na każdy kolejny rok wymyślić jakiś oryginalny , zaskakujący pomysłowością  scenariusz . I zazwyczaj udawało mi się stworzyć, ze wspaniałą  wówczas młodzieżą , niepowtarzalne dzieło, które zachwycało widzów , a szczególnie nauczycieli - emerytów, którzy mieli bardziej wyrafinowany smak artystyczny. Potem, na spotkaniach przy ciastkach , organizowanych przez Komitet Rodzicielski, przekształcony w czasie kolejnej reformy w Radę Rodziców, zbierałem pochwały od koleżanek i kolegów oraz od wspomnianych emerytów.
  W czasie mojej 12-letniej kadencji na stanowisku wicedyrektora szkoły podtrzymywałem tradycję zapraszania emerytowanych nauczycieli na akademie i na przyjęcie. Poszerzyłem listę zaproszonych o emerytowanych i aktualnych  pracowników administracji i obsługi. każdy z emerytów otrzymywał kwiaty wręczane przez młodzież I wtedy naprawdę czuliśmy się jak wielka , pedagogiczna rodzina .Do czasu. Do czasu, kiedy mój ówczesny szef postanowił, że skoro emerytowani nauczyciele mają swoje związki dla emerytów , gdzie organizują też przyjęcia z okazji Dnia KEN, dlatego też nie potrzeba ich już zapraszać do szkoły i obciążać dodatkowo szkolny fundusz socjalny. Niestety nie miałem już wpływu na tę autokratyczną decyzję.Moja opinia przestała sie liczyć, gdyż nie pełniłem już od czterech lat żadnej funkcji w organie nadrzędnym (samorządowym) a od pięciu lat również funkcji wicedyrektora szkoły .
   Dziś jestem emerytem, przychodzącym do szkoły jedynie dwa dni w tygodniu na 4 godziny j. polskiego w klasie maturalnej. Nie jest to łatwa praca z chłopcami , którzy nie maja ochoty czytać lektury, którzy prawdopodobnie nic nie czytają. Jest kilku ambitnych, z którymi można na lekcji prowadzić jakąś dyskusję, którzy o maturze i o studiach myślą poważnie . Ale to mało w porównaniu z młodzieżą jeszcze sprzed dziesięciu lat, z która toczyliśmy spory na różne tematy. 
   Grono nauczycielskie składa się w większości z młodych , często początkujacych nauczycieli. Dyrektor lubi otaczać się młodymi,  jest wówczas pewny swojej przewagi i posłuszeństwa, bowiem z dyrektorem nie dyskutuje się .Więc ci młodzi nauczyciele ledwo raczą odpowiedzieć na  pozdrowienie, ale , gdy wychodzą, zapominają o pożegnaniu. I można by wiele jeszcze mówić.
   Dzisiaj jest nasze święto. Dzień ustawowo wolny od nauki. Akademia była wczoraj. Czy uroczysta? - tego nie wiem, bowiem nie byłem. Wczoraj moi chłopcy zapomnieli, że jest święto nauczyciela, który ich uczy od pierwszej klasy. Dla  nich to pewnie tylko Dzień KEN i w związku z tym, skrócone lekcje. Nie byłem - jak wspomniałem - bowiem nie było na pewno moich starszych nieco ode mnie koleżanek i kolegów , wcześniejszych emerytów . Nie wpisałem się też na przyjęcie, które organizowane było gdzieś na obrzeżach miasta , gdzie należało dojechać we własnym zakresie. Ot, takie czasy nastały. czasami wspomnienia milsze są od teraźniejszości.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

On już jest po tamtej stronie...

wtorek, 07 października 2008 23:28
  Śp. Adam
       Byłem dziś na jego pogrzebie.
      Kiedyś mój wychowawca w pierwszej klasie liceum, nauczyciel,   potem kolega z pracy . Człowiek , w którego towarzystwie nie sposób było się nudzić.  Zasypywał nas ciekawymi powiedzonkami, które jednocześnie były dla nas wskazówkami życiowymi. Sam je wymyślał na poczekaniu. Miał swoje zakręty życiowe, bo nie był ideałem. I nie był wierzącym. Być może ten ateizm ( nie wojujący, ale deklarowany) nie pozwolił mu inaczej ułożyć sobie prywatnego życia. Ale objęty był modlitwą  osoby świętej, dziś kandydatki na ołtarze . Czasem kpił zniej, ale też byłem świadkiem sceny, gdy stał przed nią jak uczniak i jak uczniak płakał, tak samo jak my, gdy powierzaliśmy jej swoje uczniowskie problemy.
    Więc zapewne , w czasie swojej  krótkiej i ciężkiej choroby nowotworowej Adam musiał pomyślec o Annie, która również stała się ofiarą nowotworu. I wierzę ,że Anna przyszła do niego i pomogła mu przejść na tamta stronę.
   Wielu, którzy znali Adama , zadawało sobie pytanie, czy pogrzeb będzie z udziałem księdza, czy nie. A jednak miało miejsce pojednanie z Bogiem. Była też Msza św. żałobna. Kapłan prowadzący pogrzeb nie wygłosił żadnego kazania (może rodzina nie chciała), ale to dobrze. Mogliśmy sobie sami - każdy po swojemu - powiedzieć kazanie. To nic, że Adam przyszedł później od nas do "winnicy Pana". Dobrze że przyszedł.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Nowy blooczek pod wpisami Blog bierze udział w konkursie BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  94 606  

Słownik internetowy

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymian...

więcej...

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymiany poglądów, tudzież doświadczeń w prezentowanych tematach. Mam już bagaż doświadczeń zyciowych, a jako świeżo emerytowany nauczyciel między pięćdiesiątką a sześćdziesiątką,czuję sie jeszcze potrzebny. Jestem już dziadkiem, choć na takiego nie wyglądam.Zajmuję się pszczelarzeniem , malowaniem , teatrem, pisaniem oraz działką.Parałem się też pracą samorządową, ale obecnie wyborcy zaproponowali mi czteroletni wypoczynek, dlatego też mam czas dla wszystkich, którym moje towarzystwo będzie miłe.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 94606
Wpisy
  • liczba: 261
  • komentarze: 3454
Galerie
  • liczba zdjęć: 5
  • komentarze: 25
Punkty konkursowe: 600
Bloog istnieje od: 3910 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl