Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 156 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Blog bierze udział w konkursie na BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Zdjęcia w galeriach.


Sługa Boża Anna Jenke

czwartek, 24 lutego 2011 20:16


 Przepraszam!!! Wiem, że zbyt długo milczę. Mam różne przeszkody na wytłumaczenie nieobecności i ... dużo by tu mówić. A dziś jeszcze serducho zaczęło dopominać się o swoje prawo do wypoczynku.Ale, tak ogólnie mówiąc, to nie jest źle ; zawsze może być gorzej.

Sługa Boża Anna Jenke

 

 

W tym miesiącu minęła kolejna rocznica śmierci mojej wychowawczyni i nauczycielki,  służebnicy Bożej, Anny Jenke. Miałem Jej poświęcić specjalny blog, ale zrobiła już to moja  młodsza koleżanka Marysia. Dla nauczycieli młodych i starszych , dla rodziców , dla każdego  to doaskonały wzór do naśladowania.

Istnieje w moim życiu stale, bo, choć moja droga nauczycielska już ma się ku końcowi, to nadal powierzam za Jej wstawiennictwem Bogu wiele spraw dotyczących młodzieży i dorosłych.

Wczoraj miałem zaszczyt brać udział w audycji RADIA FARA poświęconej Annie Jenke. Polecam chętnym. Należy  "kliknąć " w tym miejscu

sdk-2011-02-23-anna_jenke

 



Anna Jenke , "Nusia" , nasza Pani Profesor - taką Ją pamiętam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Nagrody

niedziela, 13 lutego 2011 23:31

Tę nagrode przyznała mi Krystyna -Laura

Nigdy  dotąd nie brałem udziału w tego typu wyróżnieniach, ale dziś dzielę się tą cenną nagrodą z innymi. Ponoć można tylko 10 osobom ją przyznać, ale jestem zawsze na bakier z regulaminami, więc przekroczę i  tę zasadę. Zatem, nagrodę otrzymują nastepujące blogi ( wg kolejności zapisu w moich "Ulubionych"):


warsawman.bloog.pl - blog niestrudzonego kronikarza Warszawy i nie tylko, Vojtka;


krystynar.bloog.pl - i pozostała, niezliczona ilość blogów Krystyny-Laury, w których każdy może znaleźć coś dla  siebie, praktycznie ze wszystkich dziedzin życia, a szczególne z literatury i sztuki ;


oddaćgłossercu.bloog.pl - blog Agi , niezwykłej matki która serce całe oddała swemu niepełnosprawnemu Kacperkowi;


markomanka.bloog.pl - blog Ewuni, która ze specyficznym sobie humorem podchodzi do "powag" tego świata i siebie samej (takie "szkło kontaktowe " w naszej blogowni);


wp771.bloog.pl - blog naszej "bajkopisarki" Halszki, która raczy nas nie tylko wspomnieniami z dzieciństwa, ale też scenami z życia na obczyźnie;


powolniak.bloog.pl - blog pełnej "zaraźliwego" humoru Dośki, której czasem wcale do śmiechu nie musi być i która pisze  swoją, specyficzną gwarą, zawsze "machajac radośnie" czym się da;


lira.bloog.pl - blog nieustannie "nadającej blondyny", Danusi, która co jakiś czas serwuje znakomite przysmaki i inne przepisy (ostatnio na odchudzanie);


słońcapromyczek.bloog.pl - blog naszej, niezłomnej Bożenki, która  skutecznie potrafi poruszać serca, koić  cudze cierpienia; ceni przyjaźń i prawdę , a ostatnio prowadzi audycje radiowe;


grasza44.blog.onet.pl - blog Grażynki-czarodziejki, wktórym czuję się się jak w świecie baśni, choć dotyka spraw codziennych;


violka-historie.blog.onet.pl - blog Hani - konserwatora zabytków (tych murowanych i tych chodzących, jak piszący te słowa), miłośniczki sztuki i przyrody, troszczącej się o właściwy wygląd swoich przyjaciół;


waderal.blog.interia.pl - blog Alenki, która  w Bieszczadach  zamierza założyć pasiekę obok Bukowego domu ( a ja  mam jej w tym pomóc), gdzie też znajdą swoje siedlisko wszystkie "bieszczadzkie zakapiory" z  Jędrusiem i Michałem na czele;

I jeszcze jest tu parę blogów, które chciałbym wyróżnić, ale północ mnie ściga  i regulamin nie powala, zatem właścicieli tych blogów proszę o wyrozumiałość i cierpliwość. Tomasz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Czas strachu, łez i nadziei (cz II)

wtorek, 08 lutego 2011 23:54

                                          XIX.

 

                    STASZEK  - POSTRACH SOWIETÓW

 

     Staszek urodził się na wsi, w niezbyt zamożnej rodzinie chłopskiej.  W szkole podstawowej był uczniem moich rodziców i gdy potem rozpoczął naukę w jednej z jarosławskich szkół zawodowych, często ich odwiedzał. Moja ciotka, siostra ojca,  literatka, która podczas swojego pobytu w naszym domu miała okazję poznać Staszka, była zachwycona jego wrażliwością. Staszek, bowiem pisał  wiersze i przyniósł jej swój brulionik do przeczytania.

  - Wiesz, on ma niespotykany talent – rzekła pewnego razu, gdy przyjechałem w odwiedziny do rodziców - i szkoda by było, gdyby się zmarnował. Koniecznie musi się dalej kształcić. Niestety, nie ma odpowiednich warunków w swoim domu.

    Nie o wierszach jednak będzie ta opowieść.

    Staszek w okresie stanu wojennego  ukończył szkołę zawodową. Nie wiem,  czy  dopiero wtedy, czy też jeszcze wcześniej  przystąpił do KPN ( w Jarosławiu ta partia Leszka Moczulskiego działała oficjalnie już przed stanem wojennym). Wiem tylko, że nienawidził „ruskich” i wcale się z tym nie krył. Gdyby  jednak ktoś pierwszy raz ujrzał Staszka, nigdy nie powiedziałby, że może on kogokolwiek nienawidzić. Jego szczupła, wiecznie uśmiechnięta twarz otoczona rzadkim, młodzieńczym zarostem i kędzierzawymi, mającymi raczej sporadyczny kontakt z grzebieniem włosami, mówiła raczej, że Staszek jest szczerym , dobrotliwym człowiekiem. Okulary w  najpospolitszej rogowej oprawce czyniły go raczej intelektualistą niż  „żołnierzem” .

   A jednak Staszek „ruskich” nienawidził całym sercem. To, co zrobił, wprawiło w osłupienie jednych, wywołało podziw u innych i wściekłość u jeszcze innych. Niektórych wręcz zawstydziło, ale też   stało się sprawdzianem patriotycznej postawy u ludzi powszechnie uznawanych za „pachołków Moskwy”.

    Na Rynku, w miejscu dawnego, zburzonego przez Austriaków po katastrofie budowlanej  kościoła farnego,  stał „pomnik wdzięczności” przedstawiający żołnierza Armii Czerwonej trzymającego rękę w salucie, ale tak, jakby przysłaniał oczy przed słońcem.  Drugą ręką ten Iwan – jak go popularnie mieszkańcy grodu nazywali – przytrzymywał przy piersi słynną pepeszę. Ponieważ, stał frontem do Ratusza, sprawiał wrażenie, jakby spoglądał na zegar umieszczony na ratuszowej wieży. W związku z tym krążyły różne dowcipy, miedzy innymi taki:

    „Dlaczego Iwan przysłania sobie ręką oczy?

      Bo chce zobaczyć, ile jeszcze mu czasu zostało.”

Ten dowcip pewnej nocy ktoś chciał urzeczywistnić i postawił pod pomnikiem zdezelowany rower, a na cokole napisał farbą: „Iwan, spieprzaj do Moskwy!” SB wściekało się, szukało sprawców, a jarosławianie mieli uciechę.

    Pod tym pomnikiem za komuny zawsze odbywały się wszelkie urzędowe wiece, stąd też wyruszały pochody pierwszomajowe. Również  w okresie stanu wojennego, bodajże w rocznice „wyzwolenia”  Jarosławia przez Armię Czerwoną, przed „Iwanem”, na którym widoczne jeszcze były ślady po owym napisie, odbywał się capstrzyk z udziałem spędzonych tu delegacji zakładów pracy, szkół, wojska. Na  trybunie stali nasi komisarze wojskowi, sekretarze komitetów partyjnych, komendant MO. Byli też przedstawiciele sojuszniczej armii radzieckiej, którzy wyróżniali się swoimi szerokimi czapkami, popularnie zwanymi „lotniskowcami”.

    Przemówienia „płynęły” jedno za drugim, wreszcie głos zabrał  najwyższy rangą sowiecki oficer. Niewiele zdążył powiedzieć, gdy nagle za jego plecami mignęła czyjaś ręka i czapa oficerska  dosłownie sfrunęła mu z głowy prosto przed tłum. Nastąpiła konsternacja z jednej strony i śmiech z drugiej. Ktoś uciekał, kilka osób puściło się w pogoń. Wiadomo, kto ścigał.

   Ponieważ nie byłem naocznym świadkiem tego zdarzenia, lecz znam je tylko z opowieści, dlatego pomijam szczegóły pościgu. Wystarczy powiedzieć, że sprawcą tego incydentu był nie kto inny, tylko Staszek .Opowiadał mi potem, że pomógł mu w ucieczce jeden z naszych komisarzy (oficer LWP). On też postarał się o miejsce dla niego na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym na ul. Kościuszki, gdzie uzyskał tzw. „żółte papiery”. W ten sposób Staszek uniknął sądu doraźnego.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

"Methinks, Isee... where? / -In my mind's eyes."( W. Shakespeare "Hamlet", akt1 sc.2.)

czwartek, 03 lutego 2011 13:12

"Czucie i wiara silniej mówi do mnie / Niż mędrca szkiełko i oko." (A Mickiewicz "Romantyczność")

Tryptyk dla wierzących i ... wątpiacych.

I. Dziwny przypadek  kapłana.

 Przyjechał do swojej rodzinnej wsi na krótki, wakacyjny urlop. Jak zwykle, wybrał się nad rzekę w ustronne miejsce, by pomodlić się na łonie natury, porozmyślać . Słońce przygrzewało. Patrząc w nurt leniwo płynącej rzeki, poczuł, że nie jest sam. Odwrócił się i ujrzał,  że z odległości paru metrów przygląda mu się kilkunastoletni chłopiec oparty o rower. Długo to nie trwało, bo zaraz chłopiec wsiadł na swój pojazd i odjechał. Zdążył jednak zapamiętać jego twarz. Potraktował to jak zwykły przypadek. Może chłopak szukał miejsca do kąpieli?

   Kilka dni po tym zdarzeniu przebywał przed domem, odmawiając modlitwy brewiarzowe. W pewnym momencie przed furtke zajechał na rowerze chłopak. Rozpoznał go. To był ten sam chłopak z nad rzeki. Przedstawił się z imienia i nazwiska i spytał, czy będzie mógł sobie nakosić trawy dla królików. Oczywiście, ksiądz pozwolił mu. Cłopiec podziękował i pojechał po kosę i płachtę.

   Zapadł zmierzch. Staruszek ojciec wyszedł przed ganek, wołając go, by już wracał, gdyż robi się chłodno. Słysząc, że jego syn czeka na chłopca, który miał przyjechać ukosić sobie trawy dla królików, ze zwykłej ciekawości spytał o jego nazwisko. Gdy mu je wyjawił, poprosił, by jeszcze opisał wygląd tego chłopca. Popatrzył dziwnie na syna i nic nie mówiąc, poszedł do domu. Chłopiec nie przyjechał.

   Rankiem ojciec poprosił syna - kapłana, by udał sie na miejscowy cmentarz. Tam, w określonym miejscu znajdzie grobowiec. Niech mu sie dobrze przyjrzy.

  Ksiądz udał się na cmentarz pod wskazane miejsce. Gdy zobaczył grobowiec, dreszcz przeszedł mu po plecach. Napis dotyczył zmarłego tragicznie przed dwoma laty chłopca o tym samym nazwisku i imieniu, którym przedstawił się ów nieznajomy. Z zamieszczonego obok medalionu patrzył na niego właśnie... on.Wówczas przypomniał sobie owe tragiczne wydarzenie, które wstrząsnęło wszystkimi mieszkańcami wioski. Przed dwoma laty dwaj chłopcy, w upalny dzień pojechali rowerami nad rzekę zażyć kąpieli i obydwaj utonęli.

   Prosto z cmentarza ksiądz poszedł do miejscowego kościoła i odprawił Mszę św. w intencji zmarłych tragicznie chłopców. Od tego momentu zmarły chłopiec już mu sie nie pojawiał.

II. Tajemnicza zakonnica

   Wujek mojego znajomego, Ślązak, w czasie wojny został wcielony do Wermachtu. Nie mógł odmówić służby, bowiem jego i całą rodzine spotkałyby surowe represje ze strony Niemców, może nawet śmierć. Znalazł się we Włoszech. Pewnego razu, podczas przemarszu  przez włoskie miasteczko, jego oddział  mijał grupę dzieci prowadzoną przez siostry zakonne. Niespodziewanie  jedna z zakonnic wbiegła w środek kolumny i zawiesiła mu na szyi łańcuszek z medalikiem Matki Boskiej. Dlaczego wbiegła w sam środek kolumny, właśnie do niego? Do dziś zadaje sobie to pytanie. I do dziś nie rozstaje sie z tym medalikiem. Uważa, że chronił go podczas wojny. Nie raz słyszał świst kul koło uszu, ginęli wokół żołnierze, a on wyszedł z wojny bez zadraśnięcia.

III. Kim była ta kobieta?

    Tenże znajomy zeznawał w procesie beatyfikacyjnym jako świadek. Po skończonym przesłuchaniu, w luźnej rozmowie przedstawił jednemu z członków komisji powyższą historię z zapytaniem:

- Proszę księdza, czy to jest możliwe, żeby  "ktoś stamtąd" opiekował sie moim wujkiem?

- Wszystko jest możliwe, proszę pana - odparł ksiadz. - Właśnie badamy jeden taki przypadek.

 I opowiedział kapłan zdarzenie, które miało miejsce niedawno na terenie archidiecezji.

  Pewien kierowca, wracający wieczorem samochodem z dalekiej podróży, zatrzymany został przez kobietę, proszącą o podwiezienie parę miejscowości dalej. W pewnym momencie, gdy dojeżdżali do cmentarza, silnik przestał pracować.Coś w samochodzie popsuło się. Kierowca był zdziwiony, bowiem niedawno tankował, a samochód był sprawny. Wysiadł , otworzył maskę, świecąc sobie latarką. Wszystko wydało mu się być  w porządku. Podociskał tylko przewody i wsiadł, by uruchomić silnik. Jednak nic to nie dało. W tym momencie, przez otwarte drzwi samochodu usłyszał  płacz dziecka dochodzący gdzieś z cmentarza.  Zaintrygowany, wysiadł jeszcze raz z samochodu, wziął latarkę i razem z pasażerka poszedł w głąb cmentarza, kierując się w stronę, skąd dobiegał płacz dziecka. Bał się, ale jako ojciec był wrażliwy na krzywdę dziecka, dlatego szedł, oblany zimnym potem.

  Znaleźli niemowlę owinięte w kocyk, leżące na płycie grobowca, zanoszące się  płaczem. Kobieta wzięła dziecko na ręce i przytuliła je mocno do siebie. Płacz ustał natychmiast.

 Kierowca martwił się, bo jego sytuacja stała się dramatyczna; oto ma niesprawny samochód, nieznajomą pasażerkę i na dodatek czyjeś dziecko, z którym trzeba coś zrobić, a tu już prawie noc  i ruchu na drodze nie ma. Kiedy wsiedli do samochodu, o dziwo, po włożeniu kluczyków do stacyjki silnik zaczął pracować bez problemu. Wówczas to kierowcę naszła myśl, że nie był to zwykły przypadek. Ujechali spory kawałek drogi, zbliżajac sie do jakiejś miejscowości. W pewnym momencie ujrzeli dwoje młodych ludzi, mężczyznę i kobietę , idących poboczem drogi w kierunku widocznej miejscowości.  Gdy już ich minęli, pasażerka poprosiła, by zatrzymał się, po czym wysiadła z dzieckiem, i wróciła się do tej pary. Widział tylko, że dała im dziecko, coś do nich mówiła, mocno gestykulując, jakby ich upominała. Potem widział, jak tych dwoje ludzi przechodzi obok jego samochodu. Kobieta przytulała dziecko i płakała. Obejrzał się za swoją pasażerką, ale nigdzie jej nie dostrzegł. Jeszcze chwile poczekał , zanim doszło do jego świadomości, że nie była to zwykła pasażerka.

Przed kapłanem zeznawali w tej sprawie oboje rodzice dziecka, którzy chcieli sie go wcześniej  pozbyć i sam kierowca. Zeznawali pod przysiegą.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Nowy blooczek pod wpisami Blog bierze udział w konkursie BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  94 559  

Słownik internetowy

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28      

O moim bloogu

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymian...

więcej...

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymiany poglądów, tudzież doświadczeń w prezentowanych tematach. Mam już bagaż doświadczeń zyciowych, a jako świeżo emerytowany nauczyciel między pięćdiesiątką a sześćdziesiątką,czuję sie jeszcze potrzebny. Jestem już dziadkiem, choć na takiego nie wyglądam.Zajmuję się pszczelarzeniem , malowaniem , teatrem, pisaniem oraz działką.Parałem się też pracą samorządową, ale obecnie wyborcy zaproponowali mi czteroletni wypoczynek, dlatego też mam czas dla wszystkich, którym moje towarzystwo będzie miłe.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 94559
Wpisy
  • liczba: 261
  • komentarze: 3454
Galerie
  • liczba zdjęć: 5
  • komentarze: 25
Punkty konkursowe: 600
Bloog istnieje od: 3910 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl