Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 378 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Blog bierze udział w konkursie na BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Zdjęcia w galeriach.


Przyjaciel.

wtorek, 31 maja 2011 23:25

 Będzie dobrze

  Mój przyjaciel, o którym pisałem wcześniej, jest utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej. W mieście już kolejna Msza św.  w jego intencji , zamówiaona przez pracowników starostwa i radnych, przez przyjaciół, przez pracowników szpitala ,  któremu dyrektoruje (  gdy obejmował funkcje z nadania , pracownicy nie chcieli go wpuścić, a teraz zapowiadają , że go nie wypuszczą, a gdy pielegniarki strajkowały żadając  podwyżki, on przyjechał ze śpiworem i przyłączył sie do strajku).

  Janusz ma nieco mniejszy stopień poparzenia (30% pow. ciała). Okazuje się ,że uda się uratować  rękę (powróciło krążenie), również oko będzie całe. Będzie jednak długo dochodził do zdrowia. Jak to zniesie  przy swoim temperamencie, przy niezwykłej aktywności? Mówiła jego żona, że gdy go poparzonego wyciagnieto z płonącego samochodu, to osobiscie  jeszcze dzwonił do  swojego szpitala , wydając stosowne dyspozycje oraz do rodziny, zabezpieczając opiekę matce. Taki jest Janusz.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

dziś mi nie jest do śmiechu

wtorek, 24 maja 2011 23:11

Nieszczęścia chodzą parami

 

   Przedwczoraj dowiedziałem się , że Dzidka, żona mojego przyjaciela, organizatorka naszych wypraw, o których już tu pisałem (Łomna, Słowacja) miała zawał mięśnia sercowego i leży w szpitalu pod aparaturą. Dzwonię do Janusza , pocieszam, pozdrawiam  przez niego Dzidkę, umawiam się na odwiedziny w szpitalu, gdy tylko ją przeniosą na inny oddział.

  Dziś, podczas przygotowania do miodobrania dowiaduję się, że właśnie Janusz stał się ofiarą wypadku samochodowego. W jego samochód napędzany gazem uderzył inny. Kierowca lekko poszkodowany, ale Janusza ledwo co wyciagnięto z płonącego samochodu i po przewiezienio do szpitala natychmiast odesłano helikopterem do szpitala w Łęcznej. Ma w 50% oparzoną twarz i klatkę piersiową. Jak przeżyje, to czeka go jeszcze amputacja ręki.Wszyscy znamy go jako "twardego faceta".

  Chodzę cały dzień rozbity. Janusz jest moim serdecznym przyjacielem - takim, który zawsze służy bezinteresownie pomocą w potrzebie. Był wicestarostą powiatu przez 8 lat, razem tworzyliśmy Stowarzyszenie Samorządowe "Mała Ojczyzna". Świetnie rozumieliśmy się podczas wspólnej pracy samorzadowej. Zasłynął w całej Polsce jako ten dyrektor szpitala ( z wykształcenia jest nauczycielem historii ), który wygrywa z Min. Zdrowia i NFZ wszystkie procesy o należne  szpitalowowi pieniądze.

   Czekam na wieści i modlę sie w intencji Dzidki i Janusza. Taki to smutny czas.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Czas strachu, łez i nadziei (cz II)

sobota, 07 maja 2011 13:34

    Ten tekst  powtarzam, ponieważ ukazał się w okresie  niezbyt  sprzyjającym dla czytania blogów .

 

                                               XX.

                                             METODY



          Że służby specjalne na całym świecie uciekają się do różnych, często niedozwolonych  metod w celu zdobycia potrzebnych informacji, udowadniać nie trzeba. Obowiązuje tu zasada Machiawellego „cel uświęca środki” i chodzi tylko o to, by metoda działania była skuteczna. O stronę moralną nikt nie dba. Oczywiście, stwarza się  pewne pozory, czyni wiele zabiegów, by  zastosowane w działaniach operacyjnych metody nie ujrzały światła dziennego. Zatem, gdy działanie wiąże się z „wyeliminowaniem” niewygodnej osoby, pozoruje się wypadek, zaciera ślady, niszczy dowody.  Tak było w przypadku śmierci Stanisława Pyjasa i  innych działaczy opozycji. Sprawa księdza Jerzego Popiełuszki w ogóle miała być nie do wykrycia, ale zbieg okoliczności sprawił, że świat się o niej dowiedział. Jak widać, esbecka machina w PRL nie była jednak doskonała.

       Historia pierwsza, którą przedstawiam, dotyczy mojego przyjaciela, przewodniczącego Międzyzakładowej Komisji Związkowej „Solidarności”. Poznałem ją  już z ujawnionej przez IPN   jego teczki oraz relacji samego właściciela.

      Miał  on za sobą okres ukrywania się w pierwszej fazie stanu wojennego.  Zbyt długa rozłąka z rodziną, życie w stałym napięciu powodowanym lękiem o najbliższych i o bezpieczeństwo tych, którzy udzielali schronienia – wszystko to negatywnie odbijało się na psychice. Żeby do reszty nie zwariować,  postanowił ujawnić się. Nie była to łatwa decyzja, ale  dobrze przemyślana, przedyskutowana pod kątem ryzyka ewentualnych konsekwencji.  Wymagała  zatem dużej odwagi.

     Fakt ujawnienia się tak znaczącego   działacza  „Solidarności” władza odtrąbiła jako swój sukces. Bodajże ukazała się nawet informacja w lokalnej prorządowej prasie.

     Najgorsze były przesłuchania w siedzibie SB. Oczywiście, z zachowaniem pozorów uprzejmości, życzliwości, ale też groźbą zawartą w  różnych ostrzeżeniach. „Syn marnotrawny” zdawał sobie doskonale sprawę z tego, czego władza ludowa oczekuje, czego domagają się „smutni panowie” i czego może oczekiwać ze strony SB po wyjściu z Komendy. Wiedział, że każdy jego krok będzie śledzony, że panowie przy jego mimowolnej pomocy będą chcieli dotrzeć do gniazda podziemnej „Solidarności”.

        Został przywrócony do pracy w swoim zakładzie, gdzie zatrudniona  była też jego żona – twarda kobieta, potrafiąca zwymyślać inwigilujących ją funkcjonariuszy SB. Oboje poddani byli obserwacji. Ponieważ jednak ani instalowane w mieszkaniu podsłuchy, ani stale „kontrolowane rozmowy” telefoniczne, ani bardziej lub mniej  dyskretna inwigilacja nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, postanowiono wprowadzić do jego rodziny niepokój poprzez perfidną intrygę. Liczono, że stworzone nieporozumienia rozerwą jedność małżeńską i będzie można to odpowiednio wykorzystać.

     Jego małżonka, została wysłana na szkolenie gdzieś w Polskę. Dyrektor wypełniał posłusznie  polecenie SB, bowiem w takim dużym zakładzie pracy, gdzie nominację dyrektorską przywożono w teczce, nie mógł sobie pozwolić na inne zachowanie. Szkolenie trwało dłuższy czas i  o to właśnie chodziło; znakomita okazja, by nawiązać nowe znajomości, np. na jakimś wieczorku zapoznawczym; wystarczająco dużo czasu, by przygotować materiały mogące wzbudzić zazdrość małżonka.

     Po zakończonym szkoleniu  do żony bohatera naszego opowiadania zaczęły przychodzić otwarte kartki pocztowe od „wielbiciela”, adresowane  do zakładu pracy. Nie wiem, czy był to taki zwyczaj, czy też „polecenie służbowe”, że kartki te umieszczane były  widocznym tekstem na zewnątrz, nad okienkiem  portierni. Wszyscy zatem mogli poczytać sobie wyznania „wielbiciela”  żony swojego przywódcy solidarnościowego. I o to właśnie chodziło. Obok portierni także codziennie przechodził on sam.

    Inicjatorzy tego przedsięwzięcia operacyjnego jednak nie przewidzieli jednego, mianowicie  - wzajemnego zaufania łączącego małżonków i ich miłości. Małżonkowie zorientowali się dość prędko w tej grze, a ujawnione  akta potwierdziły ich przypuszczenia.

     Druga historia  dotyczy mojego kolegi z obozu. Przyjaźniliśmy się. Był z „Solidarności” kolejarskiej, dużo czytał, i był bardzo wrażliwym człowiekiem .  Wiele godzin dyskutowaliśmy na tematy literackie. Podczas  jednej z wizyt w obozie  przesłuchujący go funkcjonariusz SB poinformował Bogusia, że jego żona go zdradza. Chodziło o złamanie psychiczne internowanego działacza opozycji i skłonienie go do podpisania aktu  współpracy za cenę wyjścia z obozu i załatwienia sprawy z niewierną  żoną. Po tej informacji Boguś rzeczywiście był załamany, ale na żadną współpracę nie poszedł. Wyszedł na wolność znacznie później i wtedy dopiero okazało się, że małżonka jego została uwiedziona w ramach działań operacyjnych SB i że przekazywać miała informacje o swoim mężu i jego kontaktach. Po jakimś czasie doszło do rozwodu i Boguś żył sam. Spotykaliśmy się często, ale tematu żony nie podejmowaliśmy. Boguś zmarł kilkanaście lat temu już w wolnej Polsce, a ja , czytając swoje akta z IPN,  dłużej zatrzymuję się nad jedną stroną , gdzie w punkcie „Przedsięwzięcia operacyjne” czytam jedno z zaleceń (styl oryginalny):

6. Wiadomym jest , że żona ……………..  nie jest zadowolona z pożycia seksualnego z mężem a wobec tego nie gardzi ze stosunków pozamałżeńskich. Celowym byłoby wykorzystanie tego faktu do spowodowania rozkładu małżeńskiego co w rezultacie może nam przynieść korzyści operacyjne.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Po betayfikacji Jana Pawła II

poniedziałek, 02 maja 2011 20:36

 

Niech zstąpi Duch Twój…

 

Pamiętam.

Jeszcze echo powtarzało

słowa,

które wichrem leciały

przez Plac Zwycięstwa;

nie-płoszone klaskaniem

niczym trzepot skrzydeł gołębich,

przysiadały w zakamarkach serc

 milionów,

gdzie Nadzieja

dawno już nie spała,

ożywiona Wiarą.

 

Pytałem znajomych, przyjaciół,

pytałem zupełnie obcych,

pytałem też siebie:

Czy TO już się  stało?

Czy może dopiero początek?

Czy słowa Proroków i Wieszczów

nie wyszły spoza kart Ksiąg

i książek?

 

I  s t a ł o  s i ę  C i a ł e m

S ł o w o  j e s z c z e  r a z  …

na naszych oczach

- tych, którzy wierzyli wprawdzie,

ale nie mieli nadziei

w innej sprawie,

 bo myśleli,

że już tak ma być wiecznie.

Ci,

co ich utwierdzali przez lata,

z niepokojem kręcili głowami,

bo nagle rachunki przestały się sprawdzać,

a ich „wiara”

okazała się pustym zbiorem.

 

Przyzwyczailiśmy się,

przez przeszło ćwierć wieku

do słów,

a raczej ich brzmienia,

które – siłą rzeczy

i skutkiem działań „sił innych”

 - traciły pierwotny 

dźwięk,

 ale moc miały tę samą.

Szczyciliśmy się przynależnością

do tego co On , narodu.

Płakaliśmy zawsze głośno

i  z a w s z e   s z c z e r z e

 zarówno wtedy,

 gdy był z nami,

gdy odjeżdżał,

i …gdy odszedł

 do DOMU OJCA,

a wiatr

na wieku

przewracał karty Księgi,

by zamknąć ten ROZDZIAŁ

historii Kościoła,

historii ludzkości.

………………………………………………………..

 

I stało się…

Nie przebrzmiało jeszcze

Alleluja,

A BÓG BOGATY MIŁOSIERDZIEM

Narodowi i Światu

posłał Ducha,

by jeszcze raz

(może nie ostatni)

przemienił oblicze

t e g o  N a r o d u,

t e g o  K r a j u.

T e g o  Ś w i a ta.

                                                        1.05.2010 r.



 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Nowy blooczek pod wpisami Blog bierze udział w konkursie BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  95 824  

Słownik internetowy

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymian...

więcej...

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymiany poglądów, tudzież doświadczeń w prezentowanych tematach. Mam już bagaż doświadczeń zyciowych, a jako świeżo emerytowany nauczyciel między pięćdiesiątką a sześćdziesiątką,czuję sie jeszcze potrzebny. Jestem już dziadkiem, choć na takiego nie wyglądam.Zajmuję się pszczelarzeniem , malowaniem , teatrem, pisaniem oraz działką.Parałem się też pracą samorządową, ale obecnie wyborcy zaproponowali mi czteroletni wypoczynek, dlatego też mam czas dla wszystkich, którym moje towarzystwo będzie miłe.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 95824
Wpisy
  • liczba: 261
  • komentarze: 3469
Galerie
  • liczba zdjęć: 5
  • komentarze: 25
Punkty konkursowe: 600
Bloog istnieje od: 4003 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl