Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 376 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Blog bierze udział w konkursie na BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

Zdjęcia w galeriach.


Sielanka miodowa

czwartek, 22 maja 2014 0:34

   Cz.I  Roje

foto z zasobów GOOGLE

   Roje pszczele tej wiosny były obfite. Razem z odkładami pozwoliły mi powiększyć moją pasiekę o 6 rodzin. Odkłady  to sztucznie dzielone przez pszczelarza silne rodziny w celu uniknięcia naturalnego podziału i rójki. Taka rójka zabiera ze sobą ok. 5 kg miodu i jeżeli pszczelarz jej nie złapie, to po krótkim pobycie na drzewie w okolicach pasieczyska, odlatuje co najmniej 5 km od pasieki ,osiedlając się w nowym, wybranym przez zwiadowczynie miejscu, tak jak te opisane przeze mnie pszczoły w klasztornym murze.

   Przygotowane miałem wszystkie "skrzydlate dziewczyny" do zbierania miodu z rzepaku, a nie do rojenia się. Byłem więc spokojny, że niczym mnie nie zaskoczą. A jednak zaskoczyły. Wystarczyło kilka dni zimna , podczas których pszczoły rzadko wylatywały na pożytek, by popadły w nastrój rojowy.

    Żona dzwoni do mnie z działki, bym natychmiast przyjeżdżał , bo wokół altanki pełno pszczół lata, a do magazynu wejść nie można. Wsiadłem na rower i  ciągu dziesięciu minut byłem na miejscu . Rzeczywiście, na rosnącej  przy altance wysokiej tui, w samym środku gęstwiny uwiązał się potężny rój. Zebrałem go z dużej drabiny  w ostatnim momencie, zanim gałęzie pod moim ciężarem zaczęły odchodzić z pnia. Ostrożnie , by nie runąć z drabiną i szmacianym    workiem pełnym pszczół  (ok. 5kg) na ziemię, zacząłem schodzić. Udało się. Miałem przygotowany ul z ramkami i węzą , wyjąłem jedynie z sąsiedniego ula  jedną ramkę z "niemowlętami" w stanie larwalnym i wsadziłem w sam środek , aby pszczoły zajęły się niańczeniem maleństw, a nie  myślały o ucieczce. Jest to stary pszczelarski sposób osadzania rojów  z wykorzystaniem ich instynktu macierzyńskiego.

   Wsypałem pszczoły na przyłożoną do wylotka szeroką płytę pilśniową i wraz  małżonką obserwowaliśmy wspaniały marsz  pszczelej, kilkudziesięciotysięcznej armii do wąskiego otworu w ulu. Fascynujący widok trwał jakiś czas, a  przekonany byłem, że to jakieś obce pszczoły zwabione zostały zapachem pasieki i miały zamiar wykorzystać jeden z pustych domków .

foto z zasobów GOOGLE

  W pozostałych ulach  trwała normalna intensywna praca i nic nie wskazywało na to, by któraś z moich rodzin wyroiła się, dlatego ogromne było moje zdziwienie nazajutrz, gdy podczas przeglądu osadzonego roju znalazłem królową -  matkę ze znanym mi czerwonym opalikiem na grzbiecie. Już wiedziałem, że to moja ubiegłoroczna  matka . Sprawdziłem w zeszycie numer i już wiedziałem , w którym ulu muszę dokonać przeglądu, by ewentualnie zapobiec następnym rójkom. Rzeczywiście, znalazłem kilkanaście mateczników, które ściąłem, a mleczko w nich zawarte wypiłem (bardzo, bardzo ostry, kwaśny smak). Zostawiłem tylko jeden, najbardziej dorodny, zasklepiony, z którego wykluje się nowa królowa.

       Dwa dni po tym zdarzeniu pojechaliśmy z żoną rano na działkę.  Poszedłem do znajomego działkowicza, aby pomóc mu odnaleźć królowe i poznaczyć je  w jego siedmiu ulach . Takie oznakowane opalikiem matki łatwiej i szybciej odnajduje się wśród tysięcy  bardzo ruchliwych pszczół ( na każdy rok przypada inny kolor opalika, stąd rozpoznajemy wiek matki. W tym roku obowiązuje kolor zielony).

  Właśnie przyklejałem drugiej królowej znaczek, gdy dostałem wiadomość  od żony, że u mnie roją się pszczoły.  Tym razem rój,  równie potężny jak wcześniejszy, uwiesił się na leszczynie, na końcu tej łączki, którą w poprzednim wpisie widać na zdjęciu. Gałąź przygięła się aż do samej trawy, ku niezapominajkom, więc nie musiałem używać drabiny. Rój był rozczłonkowany na trzy  zwisające brody. Nagle, na zewnątrz jednej z nich ujrzałem Jej Królewska Mość z czerwonym znaczkiem na grzbiecie, podążającą ku górze. Zanim schowała się wśród pszczół, zdążyłem odczytać jej numerek. Pokazałem ją  również obecnemu tu adeptowi sztuki pszczelarskie, który tym razem pomagał mi w usadowieniu rójki w ulu. Już  wiedziałem , z którego ula wyszła ta rójka. Szybki przegląd macierzaka, wybór największego matecznika , pobranie dwóch ramek z odkrytym czerwiem  i przełożenie ich do nowego lokum, gdzie wkrótce zacznie funkcjonować nowa  pszczela rodzinka - oto, czego nauczył się  w tym momencie mój początkujący pszczelarz.

   W następnym  wpisie będzie o miodobraniu i o innych pszczelich niespodziankach. Niestety, nie udało mi się zainstalować filmu, ale mam nadzieję, że jeszcze to w tym sezonie zrobię. Cdn.

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Jabłonie, kwitnace jabłonie...

piątek, 16 maja 2014 23:09

 

Cuda wiosny

 

 Urzekają swym pięknem, jak Panny Młode przed ślubem.Soczyste, białe  kwiaty o lekko zaróżowionych na  swych końcach płatkach i zupełnie różowe  pąki  tworzą charakterystyczną gamę barw. No i ten zapach oraz towarzyszący wszystkiemu brzęk pszczół, i innych pszczołowatych.

   Już  praktycznie przekwitły jabłonie.

DSC_0039.jpgJeszcze gdzie gdzieniegdzie jakiś kwiatek  spóźnialski wybija się na gałązkach spośród zieleni rozwiniętych już  liści, już wyraźnie wykształcają się zawiązki przyszłych owoców, ale niedawne wspomnienie kwitnących jabłoni  nadal wzbudza zachwyt.  Miałem w tym roku szczęście, goszcząc (z okazji łapania pszczelich rojów ) szwagra z wysokiej klasy smartfonem, który napstrykał mi trochę zdjęć na działce . To z niezapominajkami w "Przedśpiewie" również jest jego autorstwa. Tu, widać, jak pszczółka odwiedza  moja jabłonkę. Proszę oglądać, a dźwięk będzie na filmie, o ile uda mi się go tu umieścić. 

DSC_0040.jpg

 

DSC_0041.jpg

 

 

DSC_0044.jpg

 

 

DSC_0045.jpg

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Pszczoły benedyktynki

sobota, 03 maja 2014 22:47

Murowane "dziewczyny"

Czasem pszczoły gnieżdżą się w różnych nietypowych miejscach. Tu akuratnie w murze obronnym  klasztoru ss. benedyktynek, popularnie zwanego Opactwem (to pierwotne miejsce grodu Jarosław). Część  z nich udało mi się przenieść do mojej pasieki.

pierzga

   Goszczący u mnie krewni zrobili sobie spacer po mieście. Zajrzeli również do Opactwa (zespół klasztorny ss benedyktynek, w którym mieści się obecnie Archidiecezjalne Centrum Kultury Chrześcijańskiej im. sł.b. Anny Jenke).  Natknęli się na rój pszczół latających  przy murze. Okazało się , że znalazły sobie tam nowe lokum, wykorzystując jakąś pustą przestrzeń  zatkaną cegłami, których spoiny nie były zbyt dokładnie wypełnione.

     Oczywiście, krewni pomyśleli sobie zaraz o mnie i o mojej miłości do skrzydlatych dziewczyn, zatem nie omieszkali podzielić się ze mną tym odkryciem. Udałem się na miejsce  wyposażony w odpowiedni sprzęt pszczelarski oraz dodatkowo w dłuto i młotek, którym miałem zamiar rozkuwać  zabytkowy wprawdzie, ale nie tak dawno poprawiany mur. Wcześniej zdobyłem pozwolenie od ks.dyrektora zarządzającego obiektem, zwłaszcza, że obok muru , na którym umieszczone są  w postaci kapliczek stacje   "Golgoty Wschodu", przebiega brukowana ścieżka i zwiedzający turyści mogli być narażeni na pożądlenie.

    Oczywiście,  barbarzyństwo w postaci rozkuwania muru nie doszło do skutku, bowiem spoiny były zbyt mocne. Pszczoły wylatywały i wlatywały  między szczelinami w dwóch odległych od siebie ok 1.5 m. miejscach, ponadto słychać było brzęczenie  jeszcze metr niżej. Również  na leżącej na ziemi czarnej folii znajdowała się jeszcze  spora garść skupionych pszczół, a pod samym murem leżało ich kilkadziesiąt martwych, jakby wcześniej stoczyły walkę. Doszedłem do wniosku, że o miejsce w murze  wcześniej toczyła się walka między kilkoma rojami. Wybrałem więc opcję  drugą, czyli wykurzanie pszczół z muru dymem.

  Wpierw jednak zainteresowała mnie ta garść skłębionych pszczół na ziemi. Jeśli są tak skupione ze sobą, to musi wśród nich być królowa, matka. Udało mi się je wszystkie zebrać do rojnicy. Niebawem zaczęły do niej zlatywać  inne pszczoły, a ja tymczasem wtłaczałem dym do wszystkich szpar muru, modląc się jedynie, by ktoś nie zaalarmował straży pożarnej, że pożar jest w Opactwie. 

  Spostrzegłem, że mój szwagier, wszystko filmuje  z bliska swoim aparatem, otoczony latającymi wokół pszczołami. Podziwiałem jego odwagę i spokój, tak potrzebny w tym momencie. Zresztą, był mi bardzo pomocny .

    Kiedy wykurzone częściowo pszczoły zaczęły wiązać się w kłąb rojowy na gałęzi jałowca, ściągnąłem je do rojnicy.  Następną grupę pszczół również. Niestety, ponieważ działo się to późnym popołudniem, czas naglił i nie mogłem czekać, aż wszystkie pszczoły zdecydują się na nowe lokum. Zabrałem tyle, ile udało się zebrać do rojnicy i pomaszerowałem  z nimi do odległej o 2 km pasieki na działce. Miałem przygotowany ul na rójkę. Pobrałem tylko z sąsiedniego ula dwie ramki z odkrytym czerwiem (niezasklepione larwy) i wsadziłem między przygotowane ramki z węzą (węza to arkusz wosku pszczelego z maszynowo  odciśniętym wzorem komórek pszczelich).

  Na opartą o mostek wylotowy ula płytę pilśniową wysypałem wszystkie pszczoły, które natychmiast, niczym wojsko zaczęły maszerować do oczka, czyli do ula, wpierw obsiadając poddane ramki z czerwiem, by go ogrzać i karmić. Ten  naturalny instynkt opiekuńczy pszczół wykorzystują pszczelarze podczas osadzania roju w nowym ulu, zabezpieczając się w ten sposób przed ucieczką pszczół, gdyby się im nowa siedziba nie spodobała.


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (21) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Nowy blooczek pod wpisami Blog bierze udział w konkursie BlogRoku2011 http://www.blogroku.pl/kategorie/wiec-spiewac-bede-wam-pochwale-zycia,gwkkm,blog.html

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  95 820  

Słownik internetowy

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymian...

więcej...

Mój bloog to nie tylko własne przeżycia, ale też wspomnienia, przemyślenia dotyczące bieżących spraw.Pragnę, odkrywając przed innymi to, co mnie boli, interesuje, frapuje, zachęcić innych do wymiany poglądów, tudzież doświadczeń w prezentowanych tematach. Mam już bagaż doświadczeń zyciowych, a jako świeżo emerytowany nauczyciel między pięćdiesiątką a sześćdziesiątką,czuję sie jeszcze potrzebny. Jestem już dziadkiem, choć na takiego nie wyglądam.Zajmuję się pszczelarzeniem , malowaniem , teatrem, pisaniem oraz działką.Parałem się też pracą samorządową, ale obecnie wyborcy zaproponowali mi czteroletni wypoczynek, dlatego też mam czas dla wszystkich, którym moje towarzystwo będzie miłe.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 95820
Wpisy
  • liczba: 261
  • komentarze: 3469
Galerie
  • liczba zdjęć: 5
  • komentarze: 25
Punkty konkursowe: 600
Bloog istnieje od: 4003 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl